Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Timotei. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Timotei. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 października 2013

Projekt denko: wrzesień 2013

Korzystając z okazji, że Gordi śpi postanowiłam w końcu stworzyć notkę denkową. Nie żeby październik się kończył, a ja w czarnej murzynowej...
W tym denku przeważają szampony i odżywki, po prostu się kończyły ;) Trochę rzeczy myjących, reszta próbki i rzeczy wyrzucone do kosza. Czy mam swoich nowych ulubieńców? Można tak powiedzieć. Czy są rzeczy, których już nie kupię? Niestety są takie produkty. No, ale tak jest przecież zawsze. Nie wszystko nam pasuje, nie wszystko lubimy.

Mała legenda i lecim:
Kupię, nie kupię, neutralnie

~ * ~ Włosy ~ * ~
Garnier Fructis, szampon wzmacniający Siła i Blask o zapachu czerwonego grejpfruta - szampon poleciła mi jedna z klientek, że rewelacja, że ona tylko ten szampon, że zapach i że och i ach. Kończył mi się akurat szampon, to stwierdziłam "a co mi tam, zaryzykuję", tym bardziej, że akurat wtedy była promocja na duże szampony z Garniera (400ml za 7,99 200ml za 8,99). Cóż, u mnie szampon się nie sprawdził. Fakt, ma świetny zapach ale strasznie wysusza włosy, kołtuni je i zauważyłam w trakcie jego stosowania wzmożone wypadanie włosów. Nawet odżywki nie pomagały. Fakt, jest silny, więc pod koniec stosowałam go od czasu do czasu byleby tylko wykończyć opakowanie. Jestem zdecydowanie na nie.

Pantene Pro-V Zdrowy Kolor, Szampon do włosów farbowanych - kolejny szampon, którego miałam okazję używać, a który nie spełnił moich oczekiwań. Lubię mocne szampony, więc skład mi niestraszny, natomiast działanie już tak. Pantene jak to Pantene, to mocniejszy szampon. Ja szukałam czegoś, co podkreśli dodatkowo mój kolor. Szampon ten oprócz oczyszczenia nie zrobił nic. Nie ochronił koloru, nie wzmocnił, nie podkreślił, nie zatrzymał, nawet nie pokolorował. Nic to. Klientki sobie chwalą, ja się tam będę trzymała z daleka.

 Timotei, Odżywka do włosów z różą Jerycha, wyrazisty kolor - jak wiadomo, lubię ją, chociaż ostatnim razem nie zrobiła na mnie już takiego wow. Może to za sprawą innej odżywki? Tak czy siak, zagości u mnie ponownie.

Wella ProSeries, Shine, Odżywka do włosów - Kupiłam drugie opakowanie już. Także wiecie ;) A na serio, po prostu odżywki z Welli lubię, fajnie wzmacnia włosy, nadaje im miękkość i delikatność, sprawiają że lśnią. Lubię ten efekt, lubię to działanie. Rozumiem, że chcecie osobną recenzję? :)

L`Oreal, Elseve Nutri - Gloss Light, Odżywka Upiększająca - Odżywka kupiona przez przypadek, bezmyślnie, bez polecenia. Wpadła mi w oko, potem do koszyka. Zdecydowanie chcę wypróbować ją także z szamponem, bo efekty mogą być rewelacyjne. Więcej opiszę w recenzji, na szybko powiem, że to fajna, ładnie pachnąca silikonowa odżywka, w wersji light (a jakże!), która nadaje włosom intensywny, genialny blask, niczym diamenty.

~ * ~ Ciało ~ * ~ 

Teraz czas na ciało, w formie wszelakiej, chociaż za dużo tutaj nie ma w dzisiejszym denku, muszę się mocno postarać do grudnia.
Dove Go Fresh, Granat i Werbena Cytrynowa no przecież wiecie, że tak tak tak! Zapach, nawilżanie, delikatność. To chyba jeden jedyny żel z Dove, którego kupuję tak namiętnie. A i szukać muszę, bo wszędzie wycofany, a w dużych opakowaniach ciężko znaleźć. Muszę oszczędzać.

Isana, pianka do golenia do skóry wrażliwej. Pianka jak pianka, posiadałam lepsze. Delikatny zapach, chociaż mam mieszane uczucia co do poślizgu. Jak nie będzie nic lepszego to kupię ponownie.

C-Thru Black Diamond, żel pod prysznic - najbardziej w tym szamponie podoba mi się zapach. Pieni się jako tako, z wydajnością też ma kłopoty, ale zapach jest genialny. No i stosunkowo tani, ok. 6zł za 200ml w drogeryjkach osiedlowych. 

Stara Mydlarnia, Czekoladowo-pomarańczowy żel pod prysznic -  najfajniejszy czekoladowy żel jaki miałam, zakupię ponownie i wypróbuję inne rzeczy z tej serii. Muszę. Żelu pod koniec trochę oszczędzałam, bo jednak było mi żal. Zrobił się trochę gęstszy, ale nadal mocno czekoladowy, czekoladą nieprzytłaczającą. Teraz chciałabym się w nim wykąpać.

I jak? Miałyście coś z wymienionych kosmetyków? Któreś Wam się podoba szczególnie?
Idę pisać dalsze notki, korzystając z okazji, że Gordzio smacznie śpi i nie wymaga zabawy
Buziaki, 
Mirielka ;*

piątek, 23 sierpnia 2013

Projekt denko: czerwiec-lipiec 2013

Baty mi się należą porządne, bo zaniedbuję bloga niesamowicie. Nie wiem, jakoś tak...Mam zrywy, tysiąc pomysłów ale czegoś mi brak.
Dzisiaj jednak zmobilizowałam zarówno siebie jak i mojego fotografa, do roboty i mogę pochwalić się całkiem porządnym denkiem za ostatnie dwa miesiące. Co prawda to nie wszystko, bo część wyrzuciłam, ale trochę się tego nazbierało.

~ ~ WŁOSY ~ ~


Timotei, Szampon do włosów z różą Jerycha, wyrazisty kolor - kupiony ze względu na odżywkę. Ale nie robi szału, z Timotei uwielbiam odżywki. Więcej o tym szamponie napiszę w recenzji.
Wella, Szampon do włosów, Shine - pokochałam. Co prawda to nie jest mój ulubiony szampon, ale pokochałam go. Recenzja wkrótce.
Pantene PRO-V, odżywka do włosów farbowanych - mam mieszane uczucia. Kupiona razem z szamponem za 9,99. Tworzą zgrany duet, osobno są koszmarne. Ale to nie są produkty dla moich włosów. Recenzja wkrótce.

Garnier Ultra Doux, szampon oczyszczający do włosów przetłuszczających się oraz Garnier Ultra Doux, odżywka do włosów przetłuszczających się. Obie z glinką i cytryną. Kupione jako komplet. Używane zarówno razem jak i osobno. Szamponu nie kupię, nad odżywką się zastanowię, ale musiałaby być niezła promocja na nią. Więcej w recenzji.
Love Me Green, szampon do włosów. Jak wspominałam, mój ulubieniec. Więcej w recenzji [klik]

Bio olej kokosowy - na włosy, kupiony za 5zł na próbę, zostanie na dłużej. Zdecydowanie!
Green Pharmacy, olejek łopianowy z czerwoną papryką. Jakoś nie mam ochoty sprawdzać dalszych produktów tej firmy.. Recenzja tutaj [klik]

~ ~ CIAŁO ~ ~
Lirene, balsam brązujący do ciała. Tak jak wspominałam w recenzji brązuje dziwnie (ale to ja), za to ujędrnia świetnie. Z czasem traci zapach. Jednak chciałabym spróbować czegoś innego.
Original Source, żel pod prysznic, edycja świąteczna pomarańcza i lukrecja. Chyba nie recenzowałam tego produktu. Aczkolwiek nie różni się zbytnio moja opinia od śliwki. Z tym, że lukrecja bardziej słodka. Nie lubię lukrecji, kocham pomarańcze. Szampon w wannie za słodki, pod prysznicem nawet nawet. Ale zapach nie do zniesienia. Nie kupię. No i wysusza. Ale cieszę się, że mogłam spróbować.
Nivea Soft, krem nawilżający. Kocham, kolejne opakowanie.
Garnier Mineral, InvisiCalm - kto czyta, ten wie, że jestem zakochana w tej kulce.
Luksja, żel pod prysznic, róża i mleko. Miałam zrobić recenzję zarówno tego żelu jak i poprzednika. Nie wrócę do tych konkretnych żeli/serii, chociaż Luksja zła nie jest. 2 żele za 10zł w promocji, ale nie są tyle warte.

~ ~ DŁONIE ~ ~
BeBeauty, odżywczy krem do rąk, kupiony w Biedronce, używany szczególnie w pracy. Zły nie jest, ale nie porwał mojego serca. Może kupię, zobaczę ;) Więcej w recenzji.
Avon, krem do stóp. Pachnie ładnie, wchłania się nawet nawet, zostawia fajne stópki. Ale to Avon. Ogólnie te produkty są do polecenia, jednak szukam czegoś innego.
Rainbow, Kynsilakanepoistoaine. Po naszemu? Rewelacyjny fiński zmywacz do paznokci, który zasługuje na swoją osobną recenzję. Jak tylko będę miała możliwość, to go kupię! A recenzja wkrótce się pojawi.

Były też próbki, ale do zdjęcia załapało się tylko kilka, w tym rewelacyjny szampon z Bielendy, Powitanie z Afryką - szampon błotny z glinką ghassoul. Z chęcią wypróbowałabym wersję pełnowymiarową [dla zainteresowanych link]

Info czy kupię:
Zdecydowanie tak!
Zobaczymy
Raczej nie.

Wszystkie zdjęcia autorstwa B., któremu dziękuję (on wie za co)

Swoją drogą, mam zamiar trochę tych recenzji naprodukować. I wrócić z pełną gębą do recenzowania, bo jednak mi tego brakuje. Tym bardziej, że zauważyłam w projektach denko, coraz częściej piszę "recenzja wkrótce" i rzadko się ona pojawia, szczególnie, gdy jest negatywna.
Mam też zamiar zrobić coś z włosami, zastanawiam się nad ścięciem i zmianą koloru. Czuję potrzebę zmian.

Miłego!
M.

sobota, 2 marca 2013

Projekt denko: luty 2013

Za oknami piękna pogoda, słoneczko, lekki wietrzyk, w domu szaleje choroba, która powaliła mnie do łóżka i spędza ze mną każdą chwilę od kilku dni. Czuję się taka pociągająca. Ale, ale. Marzec mamy, co za tym idzie lutowe denko by się przydało pokazać, czyż nie?
1. Joanna, Rzepa, Szampon wzmacniający do włosów przetłuszczających się ze skłonnością do wypadania, o którym pisałam tutaj. Wykończyłam go, głównie w peelingu cukrowym na włosy. Jak potrzebowałam mocniejszego oczyszczania. Więcej do niego nie wrócę, nie ma mowy!
2.Garnier, Ultra Doux, szampon odświeżający z kwiatem lipy do włosów normalnych i przetłuszczających się. Jego recenzję zamieszczę wkrótce. Nie wiem czy do niego wrócę. Miał przyjemny zapach, ale dla moich włosów nie był odpowiedni. Ogólnie łagodny, fajny szampon, ale moje włosy go nie pokochały.
3. Osławiona już przeze mnie odżywka z Timotei. Kocham i ubóstwiam, ale dałam sobie z nią na wstrzymanie na jakiś czas, to było moje ostatnie opakowanie (ciekawe na jak długo?)
4. Luksja, żel pod prysznic oliwka i aloes - recenzja wkrótce. Kupiłam w promocji 9,99 a drugi za grosz. Mam mieszane uczucia co do tego żelu i raczej już do niego nie wrócę.
5. Maybelline New York - The Falsies Volum' Express, tusz do rzęs. Pisałam o nim tutaj. Wtedy delikatnie skrytykowałam ten tusz. Teraz stanowczo zastanawiam się nad jego kupnem. Może to inna partia, może to ja nauczyłam się go używać? Efektu sztucznych rzęs jak nie było tak nie ma, ale fajnie się z nimi rozprawił. To też może efekt stosowania rycyny, nie wiem, wiem że jednak chyba go polubię ;)
6. Dove, krem intensywnie nawilżający do ciała. Mam problem z firmą Dove, jej produkty albo kocham albo nienawidzę. Mało używam, jeszcze mniej zużywam. Krem kupiłam w zastępstwie do Nivei nawilżającej. Męczyłam się z nim długo, oj męczyłam, że chyba pomęczę i Was i opiszę go w osobnej recenzji (poza tym ostatnio mało co piszę). Nie wrócę do niego, to pewne!
7. Kolagenowa maska do twarzy. Taki fajny, chłodzący glutek o przemiłym zapachu. Recenzję zrobię, ale zastanawiam się nad zbiorczą. Bo dostałam 3 (jedną oddałam mamie, bo to bardziej dla niej), więc już wkrótce glutowate maseczki zaatakują mi bloga ;)
8. Acne Killer, maseczka do twarzy, tak, to właśnie ją ściągałam nożem. Kto nie czytał moich przygód z morderczą maseczką, zapraszam tutaj. Drugie opakowanie, Bo resztę wyrzuciłam (niestety)
9. Sanflore, odżywczy krem do skóry wrażliwej z regenerującym miodem lipowym bio. Nawilża, koi, chroni. Tylko próbka, ale zaciekawiła mnie. Fajny miodowy zapach, odżywia skórę (czułam jak moja skóra reaguje na krem!), działanie kojące, ogólnie jestem na tak. Próbka na tyle mnie przekonała, że raczej kupię pełny produkt.
10. La Roche Posay, Rosaliac, krem do twarzy łagodzący zaczerwienienia skóry. Chociaż zużyłam wiele próbek z LRP, nie jestem przekonana do tej marki, niektóre rzeczy są świetne, ale inne.. Działanie tego kremu jest dla mnie nijakie, po prostu...

Oprócz tych rzeczy, które załapały się do zdjęcia zużyłam zmywacze w ilościu sztuk 3, jakieś próbki, o których nie myślałam, by zostawić. Ogólnie miesiąc luty był słaby w denko, za co się kajam i obiecuję poprawę (I promise!). I więcej recenzji, bo niektóre produkty czekają na nią od miesiąca. Ach, jestem strasznie leniwa =.="

Pozdrawiam,
Mirielka

p.s Jak tam Wasze denko w lutym?

sobota, 2 lutego 2013

Projekt denko: styczeń 2013

Pogoda za oknem do tylnej części siedzącej, nic tylko zakopać się w łóżku, z dobrą książką i czekoladą. A tutaj do pracy trzeba iść, pieniążki zarabiać :)
Styczeń nie obfitował w wiele skończonych produktów, więcej próbek zużyłam, za dużo napoczęłam innych, jako całość to trochę tego jest, ale żeby rozbić na kategorie? No nic, zaczynamy podsumowanie

1. Aile, szampon do włosów normalnych o zapachu kwiatu lotosu. Na początku byłam zakochana w zapachu, potem szampon zaczął mi plątać włosy i nie bardzo chciałam nim myć, odstawiłam. Niedawno znowu nim myłam i.. Było całkiem nieźle. Zrobię recenzję.
2. Timotei, odżywka do włosów Wyrazisty Kolor. Nie liczę, które to opakowanie. Normalnie ją lubię, ale chyba muszę coś zmienić.
3. Joanna, Odżywka b/s do włosów przetłuszczających się z pokrzywą i zieloną herbatą. - Zapach ładny, działanie takie sobie, recenzja będzie.
4. BeBeauty - Spa Bali, żel pod prysznic - lubię te żele z Biedronki, za zapach i właściwości czyszczące. No i cena też całkiem całkiem, kupię ponownie.
5. Lirene, ujędrniający balsam do ciała. Polubiłam bardzo. Recenzja będzie (myślałam, że już go opisywałam), faktycznie ujędrnia i ciałko jest potem takie przyjemne, mmm..
6. Nivea Soft, krem nawilżający. mój ulubieniec, więc kupię ponownie :) o tu recenzja
7. Elmex, pasta do zębów. Otrzymałam od dentysty, wykorzystałam, nawet nawet, chociaż nie czuć miętą. Jednak zbyt mały produkt by o nim coś powiedzieć. Może kiedyś kupię.
8. Rossmannm Prokudent, pasta do zębów wybielająca. Ani nie wybiela, ani nie czyści. Nie czuję świeżości po niej, miałam wrażenie, że ząbki nadal są brudne, niedomyte :/ Cieszę się, że się skończyła - nie kupię ponownie.

Z całych opakowań to tyle, ale mam jeszcze trochę próbek ;)
1. Vichy Idealia - coraz bardziej lubię ten kremik, fajnie rozświetla - lubię.
2. Avon, Anew żel-krem, taki sobie, dobrze się wchłania, ale szału nie robi ;)
3. Vichy, Normaderm - widać, że mi przypasował :) Kiedyś kupię
4. Vichy, Aqualia - przyjemny, może kiedyś kupię.
5. AA Krem aktywnie nawilżający - nawet, nawet. ogólnie nie lubię AA, ale ten krem nawet fajnie nawilżył mi buzię.
6. La Roche Posay - Intensywna kuracja zwalczająca zaczerwienia skóry. Hmmm... nic specjalnego nie zauważyłam, ale po jednej próbce to nie ma o czym mówić.
7. Soraya - maseczka drożdżowa - zapach dziwny, ale działanie całkiem przyjemne. Zakupię ponownie. Nie uczula! Fajna konsystencja i ogólnie, maseczka całkiem przyjemna
8. Barwa, Maseczka Siarkowa Moc -dziwna taka, śmierdzi strasznie, jak to siarka, nie starczyło jej na całą buzię, ma dziwną glutowatą konsystencję, czuć jak wnika w skórę, daje przyjemny efekt chłodu. I kolor ma ciekawy.
9. Dax Cosmetics, Myjący Peeling-Masaż antycellulit - gruboziarnisty. Nie wiem gdzie on był gruboziarnisty. Ale to próbka, więc może im nie wleciało. Jednak nie mam zamiaru go kupować, bo próbka mnie nie urzekła. Starczyło mi na jednego cycka, pośladka i pół brzucha. Ma nawet przyjemny zapach. Ale działanie nijakie - ani to wygładzenia, ani nic.
10. Rival de Loop, maseczka rozświetlająca - taka sobie, bez rozświetlania, ale krzywdy mi nie zrobiła, nawet przyjemnie pachnie.

To tyle na ten miesiąc. Nic specjalnego, trochę próbek, trochę pełnych produktów. Widzę, że czeka mnie kilka recenzji. Ogółem jestem zadowolona ze swojego denka, a jak u Was?
Pozdrawiam,
Mirielka

sobota, 29 grudnia 2012

Ulubieńcy roku 2012

Zawsze podobały mi się notki z ulubieńcami miesiąca. Nadszedł koniec roku, postanowienia zrobione, denko się szykuje.. Więc pomyślałam, że zrobię niewielki post o ulubieńcach (skromnych) tego całego roku. Może wiele tego nie ma, ale są to kosmetyki, które kupowałam/kupuję regularnie, które podbiły moje serce i kupować je będę zawsze, może nie za każdym razem, ale jednak.

sobota, 22 grudnia 2012

Timotei with Jericho Rose, Odżywka `Intensywna odbudowa`

To druga odżywka z serii z Różą Jerycha. Pierwszą, jaką miałam była ta odżywka [klik]. Byłam nią zachwycona, mimo, iż moja miłość do niej dojrzewała powoli. Aktualnie kończę trzecią albo czwartą buteleczkę.
Natomiast to cudeńko, doczekało się swojej recenzji dopiero teraz.

Co o niej wiemy?
"Odżywka Timotei Intensywna Odbudowa wzbogacona naturalnym ekstraktem olejku z awokado, pomaga w zapewnieniu odpowiedniego poziomu nawilżenia i odbudowuje zniszczoną powierzchnię włosów suchych i zniszczonych oraz pomaga przywrócić im gładkość."

Skład:  Aqua, Cetearyl Alcohol, Dimethicone, Stearamidopropyl Dimethylamine, Selaginella Lepidophylla Aerial Extract (róża jerycha), Persea Gratissima Oil (awokado), Trehalose, Gluconolactone, Glycerin, Behentrimonium Chloride, Cetrimonium Chloride, Amodimethicone, Parfum, Sodium Chloride, PEG-7 Propylheptyl Ether, PEG-150 Distearate, Disodium EDTA, Dipropylene Glycol, Lactic Acid, DMDM Hydantoin, Phenoxyethanol, Butylphenyl Methylpropional, CI 42051, CI 47005.

niedziela, 2 grudnia 2012

Projekt denko: Listopad 2012

Mamy grudzień, więc pora podsumować zdenkowany listopad. Jest tego więcej niż w październiku, przeważają włosy, mało próbek (niestety wiele wyrzuciłam). Ale i tak warto zerknąć. Dobra, to co my tutaj mamy?

czwartek, 4 października 2012

Dzisiejsze zakupy kosmetyczne + wyprawa do biblioteki

Musiałam sobie lekko poprawić humor. A co najlepiej poprawia humor kobiecie? Zakupy! A weszłam tylko po farbę...
Jak widzicie kupiłam sobie farbę (już któryś raz ją stosuję, ma świetny efekt na moich włosach, taka oczojebna czerwień), szampon z Alterry, odżywkę z Timotei (spodobała mi się ta seria i chcę wypróbować inne, bo mam taką: KLIK), płatki, bo mi się skończyły i pastę do ząbków, bo ponoć świetnie wybiela :) No zobaczymy.
Dodatkowo podskoczyłam sobie do biblioteki, bo nie mam co czytać i co? Ano tylko 5 książek, ale za to jakich...
To będę się zaczytywać wieczorami :)

Miłego dnia! A tymczasem szykuję się do notki denkowej i makijażowej :)

sobota, 1 września 2012

Projekt denko: sierpień 2012

Nastał wrzesień, za oknem szaro, buro i ponuro. Na półce kosmetycznej pustki. Czas podliczyć sierpień z zdenkowanych produktów. Jest ich więcej niż w poprzednim miesiącu. Nie są wszystkie, bo niektóre próbki czy maseczki wyrzuciłam, więc tak trochę oszukańczo, ale poprawię się I promise!.


piątek, 17 sierpnia 2012

Timotei with Jericho Rose, Moc i Blask, odżywka do włosów

Jakiś czas temu pisałam, że skończyła mi się odżywka do włosów i zakupiłam nowość z Timotei. Spodobał mi się zapach. Na blogach nie ma zbyt wielu informacji o niej, więc postaram się opisać ją jak najlepiej. Bo uczucia to mam mieszane.
Czego oczekuję od odżywki? Odżywienia, nawilżenia i spełnienia podstawowych obietnic. W przypadku tej odżywki blasku i intensywności koloru. Czy to dostałam?

środa, 1 sierpnia 2012

Mój pierwszy projekt denko: lipiec + nowa odżywka

Wszyscy denkują to i ja postanowiłam trochę podenkować. Zazwyczaj nie zwracam na to uwagi, ale.. to nawet fajne. Wiem kiedy co mogę zakupić, co mi się kończy, planować wydatki, trochę oszczędzić. Nie kupować na wariata (i tego się trzymajmy!). To zaczynam. Mój pierwszy projekt denko: lipiec: