Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 sierpnia 2019

Co nowego? | Youtubowi ulubieńcy ostatnich miesięcy

Cześć!
Długo mnie nie było, przyznaje bez bicia. Ale wydawało mi się, że na L4 znajdę więcej czasu na bloga - cóż, wydawało mi się ;)
Cały czas się zastanawiam, w którym kierunku chciałabym iść z tym blogiem. Jest trochę inaczej, niż kilka lat temu, ja dojrzewam (w końcu ma się już 30tkę na karku), blog stoi w miejscu. Uwielbiam czytać inne, a co próbuję napisać, to myślę sobie "czy warto, czy kogoś to zainteresuje?" Ale chcę by to miejsce było miłe zarówno dla mnie, jak i dla Was.
Rozmyślając nad sensem życia.. bloga, trafiłam na kilka kanałów, na których siedzę, chłonę wiedzę i po prostu dobrze mi tam. Chciałabym się z Wami podzielić linkami. Kolejność przypadkowa.

1. loveandgreatshoes



To kanał dwóch dziewczyn Kasi i Justyny, które nagrywają filmiki przeróżnego rodzaju, o kosmetykach, o modzie, o życiu i zwykłej codzienności. Po prostu LGS! Uwielbiam!

2. lamakeupebella


Kanału Zuzi nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. To świetna swojska dziewczyna, która robi świetne makijaże i prowadzi fantastyczny kanał. Uwielbiam słuchać jej głosu. Rewelacyjny montaż i zdjęcia. Polecam!

3. ShoeLove


Kanał Agnieszki to kopalnia pomysłów modowych. Bardzo lubię oglądać jej cykl "mierzymy". Aga fajnie opowiada o swoich zakupach i zestawieniach. Warto obejrzeć :)

4. Polskie Drogi

Krótkie filmiki z kamerek samochodowych. Tak, dużo wypadku i dużo pokazanej głupoty. Ale oglądając człowiek się uczyć. Chociaż ja się zastanawiam czy jeszcze wsiądę za kierownicę ;)

5. Dzikie Ucho


Kanał prowadzony przez Anię, bardzo przyjemny.. teleturniej? Nie wiem jak to nazwać. Uczestnicy odgadują tytuły i autorów piosenek. Oglądam od niedawna, ale bardzo poprawia mi humor ten kanał. I mam tam swoich ulubieńców :)

To moja letnia garść youtubowych ulubieńców. Oglądam też inne kanały, ale nie tak często, nie zawsze i nie wszystko.
A jacy są Wasi ulubieńcy z Youtuba? Może znacie jakieś fajne i ciekawe kanały?
Buziaki!
Karo

środa, 27 marca 2019

Rok 2019 rokiem realizowania marzeń i planów

Cześć Kochani!
Mamy końcówkę marca, ja mam w plecy kilka postów (między innymi dwie relacje z boxami od be glossy!), ale przychodzę do Was z taką moją małą refleksją. Obecny rok to rok realizacji planów i marzeń. I to nawet nie tych zaplanowanych na ten rok tylko tych wcześniejszych. Mamy marzec, a ja już zrealizowałam/jestem w trakcie dwa większe marzenia. Pierwszym był wylot do Londynu (obszerniejszą relację też mam w planach), drugim - kurs japońskiego. Tak, zapisałam się na japoński i dzielnie na niego chodzę.
Łapałam okazję, bez zastanawiania się, no bo skoro los mi daje takie możliwości?
Więc ten rok niech dalej taki będzie. A te konkretniejsze plany i cele niech też spełnia.

Miłego dnia! :)

sobota, 7 lipca 2018

Nowe miasto, nowe życie, nowy blog, nowa ja - reaktywacja.

Cześć!
Czy ktoś mnie tu jeszcze pamięta? Czy ktoś tu jeszcze zagląda?
Jeśli tak, to mam dla Was kilka wiadomości.

1) Po pięciu latach opuściłam Wrocław. Złożyłam wypowiedzenie, odczekałam swoje i po prostu ruszyłam dalej ku zachodzącemu słońcu. Znalazłam swoje miejsce na ziemi. Mała wieś pośrodku niczego. Cisza, spokój. Tylko ja i moje myśli. Wielkie miasta nie były dla mnie. Chociaż Warszawą bym nie pogardziła na jakiś czas.

2) Planuję totalny przewrót w swoim życiu. Przestałam się przejmować, zaczęłam żyć wolniej, spokojniej. Chcę robić w życiu to co lubię, nawet jeśli miałabym na to pracować dłużej i ciężej. To wymaga wielu zmian i konsekwencji w działaniu. Do tej pory tylko mówiłam. Teraz chcę by było inaczej. Lepiej. Mam w głowie pewne plany, które zaczęłam realizować. Porządkuję stare sprawy, wyrzucam 90% rzeczy, które miałam we Wrocławiu lub wcześniej. Stare kosmetyki (Serio, leżą mi 2,5 roku w pudełku, nieużywane, to po co mi one? out!). Ciuchy też. Wyrzucam więcej niż sądziłam. Bez zbędnych "a może kiedyś to założę" i jednocześnie nie kupuję sobie nic "bo przecież mam". Złudne myśli, zgubne myśli. Porządek musi być. Mam rzeczy sprzed 7 czy 8 lat, których nie nosiłam od ponad 6 i nadal je trzymam. Po co? Fakt, są w dobrym stanie, ale.. nie. Po prostu nie. Dosyć chomikowania.

3) Reaktywuję bloga. Chciałam się przenieść na inny adres, nawet go założyłam, ale.. to nie to samo. Tu jest moje miejsce, tutaj jest mój blog. Co prawda chcę go lekko zmodyfikować, ale powracam do blogosfery. Za bardzo mi tego brakowało, bym to miała porzucić z lekkim sercem.

4) Dziękuję Wam, moje Czytelniczki, że byłyście ze mną przez tyle lat. Że przeżywałyście ze mną rozwód, przeprowadzkę, wzloty i upadki. Że wspierałyście, krytykowałyście, pocieszałyście - po prostu że byłyście. Jeśli nadal chcecie zapraszam Was na kawę do mojego nowego miejsca. Kawę i ciasteczka (Dopiero co upiekłam babeczki czekoladowe ;)). Mam cichą nadzieję, że pozostaniecie ze mną na dłużej. Dziękuję tym co czytają po cichu (pozdrawiam Cię Maju! :*) i tym co czytają głośno i komentują. Dziękuję za wszystko.

Wasza
Mirielka

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Pilotem być: Turystyka medyczna w Polsce.

Ostatnio na kursie pilota (już prawie koniec, niedługo egzamin na licencję!) przewija się temat turystyki medycznej. Temat ten jest dość interesujący, szczególnie, że sama dziedzina jeszcze nie jest u nas tak popularna jak zagranicą. Co ciekawe, to turyści zagraniczni szybciej odnajdą się w naszych ośrodkach niż Polacy.
Na pytanie czym jest turystyka medyczna bardzo ciekawie odpowiada jeden z artykułów znalezionych w sieci. Podróżny, czyli nasz turysta medyczny, wyrusza czy to poza granicę kraju czy chociaż granice regionu, w celach przede wszystkim zdrowotnych oraz dość często w celu uzyskania i poprawy swojego wyglądu połączonych z wypoczynkiem, regeneracją sił fizycznych i psychicznych, zwiedzaniem atrakcji i walorów turystycznych oraz rozrywką. Jest to po prostu połączenie zwiedzania i specjalistycznej terapii.

Turystyka medyczna jest, obok turystyki spa i wellness oraz uzdrowiskowej, elementem turystyki zdrowotnej. Co prawda jej początki sięgają czasów starożytnych, ale dopiero teraz przeżywa swój rozkwit. Przodują w tym przede wszystkim Indie i Tajlandia, ale Polska jest w światowej czołówce.
"Według danych Polskiego Stowarzyszenia Turystyki Medycznej wartość polskiej branży turystyki medycznej w 2012 roku mogła wynosić nawet 800 mln zł, a korzystało z niej ponad 300 tys. pacjentów. Szacuje się, że polski rynek usług medycznych dla cudzoziemców ma szansę zwiększać się każdego roku o 12-15%. Zagraniczni turyści medyczni przyjeżdżają do nas na operacje plastyczne, zabiegi stomatologiczne (liderem w tej dziedzinie jest Szczecin, w którym działa ponad 800 klinik stomatologicznych), kardiologiczne oraz rehabilitację. Popularnością cieszą się także laserowe zabiegi okulistyczne, laryngologia, bariatria, ortopedia i neurologia. Kliniki mieszczące się blisko zachodniej granicy są oblegane przez Niemców i Brytyjczyków, zaś te na północy - przez pacjentów ze Skandynawii." (cytat ze strony).

Większość z nas nie słyszała o takiej formie turystyki, choć możliwe jest, że gdzieś się już z tym spotkaliśmy. Może jakaś wycieczka, może coś ktoś kiedyś powiedział? Faktem jest, że w Polsce powstaje dużo tour operatorów i biur podróży, które specjalizują się właśnie w tego typu usługach. Największymi ośrodkami, do których zjeżdżają turyści, są miasta blisko lotnisk i węzłów komunikacyjnych tj. Wrocław, Warszawa, Kraków czy wspomniany wyżej Szczecin. Dodatkowym atutem są koszty. Nie ma co ukrywać, że dany rodzaj usług za granicą jest droższy niż w Polsce, ale dzięki temu nasz rynek bardzo mocno się rozwija i przynosi zyski. Swoją drogą, ilu z Waszych znajomych deklarowało, że życie np. na Wyspach jest genialne, ale do dentysty pójdą tylko i wyłącznie w Polsce? Coś w tym jest, prawda? Nie tylko jesteśmy atrakcyjni cenowo, ale też skuteczniejsi. Wbrew pozorom medycyna stoi u nas na dość wysokim poziomie.
Ponadto zróżnicowanie terenu naszego kraju też wpływa na decyzje wybrania akurat tego rodzaju turystyki i to w Polsce. Piękne nadmorskie tereny, majestatyczne dwa pasma górskie czy przepiękne jeziora i puszcze pozwalają na prawdziwy odpoczynek. Możemy wylegiwać się na plaży, wędrować szlakami górskimi, popływać w jeziorach czy spotkać zwierzynę w pięknych borach i lasach. Ciekawostką jest, że to właśnie lasy, które zajmują powierzchnię ok. 30/% naszego kraju, przyciągają tak turystów. To właśnie olejki żywiczne wpływają korzystnie na prozdrowotne właściwości uzdrowisk. To także niemała gratka dla turystów - jako jedyni w Puszczy Białowieskiej mamy zachowaną prastarą formę lasu. Zresztą sam Białowieski Park Narodowy został wpisany na listę obiektów UNESCO. To właśnie tutaj możemy poczuć prawdziwy kontakt z dziką przyrodą, poczuć jak bije jej serce, podejść do wolnego żubra. Tylko ta najstarsza, prastara część jest niedostępna dla zwiedzających, ale czy można się temu dziwić?
Zresztą nie tylko natura przyciąga do Polski turystów medycznych. Mamy też wiele zabytków i innych atrakcji turystycznych, a same największe i wspomniane miasta zostały także wpisane na listę obiektów UNESCO - Stare Miasto w Krakowie, Hala Stulecia we Wrocławiu (czy tuż obok - Kościoły Pokoju w Jaworze i Świdnicy, do których wybieram się za dwa tygodnie), Stare Miasto w Warszawie. Obiekty UNESCO opowiadają wspaniałą historię i zachęcają do zwiedzania. Ale nie tylko one. To jest właśnie ten ciekawy walor turystyki medycznej - zwiedzanie licznych atrakcji.

Spotkaliście się już z taką dziedziną turystyki? Co o niej sądzicie?
Jest to interesująca sprawa, i jako nisza rynkowa może być rewelacyjnym źródłem dochodu. Bo jak wspomniałam, oprócz specjalistycznych zabiegów, turyście jadą też zwiedzać. A wtedy potrzebują.. pilota! Warto się jednak szkolić ;)

Buziaki,
Mirielka

piątek, 23 października 2015

ESTHETIC SHOW 2015

Właśnie ruszyła internetowa przedsprzedaż biletów na trzecią edycję targów kosmetycznych Esthetic Show 2015, która odbędzie się 28-29 listopada w Warszawskim Centrum Expo XXI.



Czym jest Esthetic Show? (cytat ze strony)
ESTHETIC SHOW to  nowoczesne wydarzenie dedykowane do profesjonalistów branży usług kosmetycznych, beauty, spa & wellness oraz medycyny estetycznej. To wyspecjalizowane wydarzenie, będące połączeniem targów oraz bogatego programu merytorycznego (konferencji, workshopów, konkursów i biznesowych spotkań). ESTHETIC SHOW, zarówno w części wystawowej, jak i konferencyjnej, oferuje pełen zakres tematyczny, odpowiadający najnowszym trendom w usługach beauty. Na targach nie zabraknie prezentacji rozwiązań i wykładów z następujących zakresów: nowoczesna kosmetologia, medycyna estetyczna, spa, wellness, kosmetyka kolorowa, manicure, pedicure, a także szereg rozwiązań wsparcia biznesu z zakresu: marketingu, zarządzania, sprzedaży, edukacji etc. Będziemy kontynuować przebój tegorocznej wiosennej edycji - blok certyfikowanych warsztatów – ESTHETIC WORKSHOP.
Atrakcyjny program imprez towarzyszących o charakterze show
* MISTRZOSTWA ŚWIATA MAKIJAŻU – temat: Makijaż inspirowany wizerunkiem Fridy Kahlo
* Ślubna analiza kolorystyczna
* Trendy w stylizacji paznokci 2015
* Kulisy pracy z gwiazdami „The art of make-up”
* pokazy terapii, masaży, etc

- dwudniowa konferencja tematyczna z praktyczną wiedzą z zakresu KOSMETOLOGII, MEDYCYNY ESTETYCZNEJ oraz BIZNESU BEAUTY (łącznie 10 merytorycznych wykładów)

- ESTHETIC WORKSHOP - profesjonalne certyfikowane warsztaty, doskonała okazja dla wszystkich, którzy chcą zdobyć lub udoskonalić praktyczne umiejętności, podnieść kwalifikacje

- firmowe pokazy i prezentacje zabiegów i nowości kosmetologicznych
Cennik biletów znajdziecie tutaj. Plan konferencji tutaj.

Z chęcią bym się wybrała, gdyby nie to, że po pierwsze listopad mam zapchany do granic możliwości, finansowo też nie dam rady, po trzecie jednak Warszawa jest dość daleko. Ale może któraś z Was się wybiera?

Buziaki,
Mirielka

sobota, 3 października 2015

Jesienna ciuchowa chciejlista

Każdej jesieni nachodzi mnie ochota, aby coś w swojej garderobie zmienić. Podobają mi się aktualne inspiracje modowe, a jesień to taki okres, że można fajnie poszaleć. I jest kilka rzeczy, nad którymi się zastanawiam, i które z chęcią widziałabym w swojej szafie i na sobie. Jeśli jesteście ciekawe, to zapraszam!

Uwielbiam płaszcze wszelkiego rodzaju, a ten pierwszy bardzo mi się podoba. Potrzebuję też cieplejszej kurtki, dlatego obie widziałabym w swojej szafie.
Jesienią uwielbiam wszelkie duże i puchate swetry, ale ostatnio zrobiłam czystkę i 3/4 wyrzuciłam lub oddałam. Mam teraz wolną szafę i mogę zebrać je znowu. Dodatkowo, odkryłam, że kardigany to całkiem niezłe okrycia, szczególnie do ciekawego spodu - Bardzo się polubiliśmy i planuję niedługo zakup kilku dodatkowych.

Kolorowe spodnie to coś, co zawsze podobało mi się na innych dziewczynach, a sobie jakoś nie miałam odwagi kupić. Ale jesień jest po to, aby trochę poszaleć, więc pomału rozglądam się
, za takim elementem stroju. Dodatkowo uwielbiam dzwonowate spodnie, tym bardziej, że moja sylwetka lepiej w nich wygląda - jak się uda, to kupię!
Buty to element stroju, którego przeważnie nie kupuję. Niektóre dziewczyny mają pełną szafę, ja mam raptem kilka modeli. Lubię buty wygodne, na płaskim obcasie, przede wszystkim są to adidasy. Ale skoro chcę trochę zmienić swój styl ubierania się, to wypadałoby zmienić też obuwie. Wysokie kozaki i botki podobały mi się od dawna, może wreszcie przymierzę i sprawdzę jak na moich nogach będą wyglądały. A kocie baleriny? Poluję na nie od dawna!
Torebki, tak jak i buty, nie są u mnie widoczne. Zazwyczaj mam jedną dużą torbę, mieszczącą wszystko. Ale kobieta powinna mieć więcej torebek, i ja już zadbam o to, aby moja nie czuła się tak samotna. Warunek jeden - musi być pojemna. Co do kominów i apaszek - podobają mi się niezmiernie i lubię je kupować. Niestety, nie zawsze są miłe, ciepłe i ładne. Ale na jesień mogę pokombinować :)
Dodatki! Kiedyś uwielbiałam kolczyki i mogłam je kupować bez zastanowienia. Potem tworzyłam je sama. Aktualnie od dwóch czy trzech lat kolczyków nie noszę i pora to zmienić, bo przecież można spotkać tyle uroczych modeli. Podobają mi się przede wszystkim długie i wiszące, z koralikami, z piórkami i innymi bajerami. Z krótkich poszukuję róży, do kompletu do naszyjnika.
Nie nosiłam też nigdy nic na nadgarstkach, ani zegarka, ani bransoletek. Jako, że mi się bardzo podobają, powoli zaczynam się za nimi rozglądać. I wypadałoby też mieć coś na paluszkach - jedyną biżuterią była obrączka. Obrączki jak wiecie już nie mam, więc... Czas coś zmienić ;)

Coś czuję, że mój portfel w najbliższych dniach będę protestował. Ale to po wypłacie :)

Podoba Wam się coś z tego zestawu? A może macie jakieś propozycje?
Buziaki,
Mirielka

wszystkie zestawy przygotowane na stronie polyvore.com

środa, 30 września 2015

Podsumowanie września i plany na październik - kurs pilota wycieczek!

Jako, że do końca września pozostało już niewiele, a październik niecierpliwie puka do drzwi, postanowiłam zrobić takie małe podsumowanie.

Wrzesień minął mi niesamowicie szybko. Dopiero co płakałam po odjeździe B., dopiero co kończyłam urlop, dopiero co obiecywałam sobie wrześniową poprawę i co? I właściwie nic z planów mi nie wyszło.
Miałam wreszcie zabrać się za bloga - odświeżyć go kosmetycznie, porobić zdjęcia póki jest taka możliwość, popisać trochę notatek, bo siedzą w głowie - niestety, z tych planów nici. Zajęłam się całkowicie pracą. Jedynie co, to zapłaciłam za kurs, który rusza w październiku (ale o tym za chwilę), nawet kosmetycznie u mnie dość słabo, mało nowości.
Aktywności fizycznej też nie miałam za specjalnej, co niestety odbiło się na figurze. Właściwie te dni przelatywały przez palce, wracałam do domu zbyt zmęczona, aby czymkolwiek się zająć na poważnie. Sama na siebie jestem zła, że zaniedbałam tak wiele spraw. Natomiast udało mi się odświeżyć kontakt z moją penpalką z Japonii - Akiko. I spędzić kilka miłych i uroczych wieczorów w doborowym towarzystwie.

Jeśli chodzi o październik, to przede wszystkim stoi pod znakiem kursu pilota wycieczek, na który się zapisałam, a także kurs hiszpańskiego, który podjęłam 15 września, ale na dobre rozkręca się właśnie w październiku. Kurs pilota (i rezydenta) rusza 24 października i mam nadzieję, że będzie to krok w stronę zmiany pracy. I małej rewolucji życiowej. W dalszej kolejności chcę zrobić kurs na przewodnika. Trzymajcie kciuki!
Dodatkowo planuję kosmetykę bloga, bo zarosło tutaj pajęczynami, a sam blog przypomina bardziej tablicę ogłoszeń niż mój mały świat. Chcę tutaj trochę uprzątnąć i go reaktywować.
W związku z nadchodzącą jesienną aurą, a także zimową porą, muszę wziąć się do bardziej dogłębnej pielęgnacji - na zimę wybieram mocne zapachy balsamów i żeli pod prysznic, a także ostatnio (po prawie roku!) uruchomiłam kominek. Cóż, chyba będzie mi częściej towarzyszył.
Chcę też trochę zmienić spojrzenie na siebie, wyciszyć się, wydorośleć, bo czasami zachowuję się bardzo nieodpowiedzialnie. Przystopować trochę z pracą, bo odbija się to na moim zdrowiu, zarówno psychicznym jak i fizycznym. Czas odwiedzić lekarzy, zrobić gruntowne badania.
Od połowy września brałam witaminę E, aktualnie jest to zestaw A+E, przez cały październik chcę obserwować zmiany i wpływ tych witamin, których niestety mam niedobór, na moje ciało i samopoczucie. Pierwsza rzecz zauważalna to więcej energii. Ale o tym zrobię osobny post.
Chcę także odpocząć. Co prawda nie planuję nawet krótkiego urlopu, bo całe moje wolne idzie na kurs, ale nie chcę się forsować. Chcę częściej usiąść z książką i odpocząć. Ograniczyć niezdrowe i bezużyteczne siedzenie na internecie, chcę wreszcie zadbać o siebie. O duszę, ciało i umysł.
Potrzebuję odnowić też kontakt z pewnymi osobami, który strasznie zaniedbałam. Są też i inne, pomniejsze plany np: rozwiązywać więcej krzyżówek, wysyłać więcej pocztówek, wychodzić częściej na miasto, częściej malować paznokcie, bawić się kolorem, polować na ciekawe okazje ciuchowe i kosmetyczne, robić więcej zdjęć, ale o tym przecież mówić nie trzeba ;)

A Wy? Macie jakieś konkretne plany na październik? Jeśli tak - trzymam kciuki!


poniedziałek, 27 lipca 2015

Niedzielny relaks nad Odrą

Do tej pory Wrocław był dla mnie miejscem, w którym nie można odpocząć. Brakowało mi przestrzeni, zieleni, ciszy, spokoju i zapachu lasu. Aż do wczoraj. Znalazłam miejsce, w którym wyciszyłam się, które mnie zachwyciło i do którego będę wracać. Niedzielę spędziłam w miłym towarzystwie w bardzo przyjemnym miejscu. Patrząc na te zdjęcia spodziewałybyście się tego, że to Wrocław?








Szkoda, że dzisiaj pogoda nie rozpieszcza..
Miłego dnia!

wtorek, 16 czerwca 2015

Małe rozmyślania o wielkim tłuszczu

Czołem dziewczyny.
Dzisiejszy post nie będzie z gatunku tych kosmetycznych. Raczej z tych rozmyślających. I to wszystko przez lato i kompleksy.

Ostatnio w pracy rozmawiałam z kilkoma koleżankami. Wiadomo, babskie tematy są przeróżne. Począwszy od ostatniej dniówki, poprzez "co się wydarzyło na FB", "kto z kim i dlaczego" a skończywszy na opiniach o własnym ciele. Zaczęło się całkiem niewinnie - "schudłaś!" mówią. "Tylko trochę" odpowiadam, bo fakt, że się udało chociaż trochę jest ogromny (tak jak i cel), ale założenie było większe (do końca lipca chcę kilka kilo zrzucić). Koleżanka rzuca "też bym chciała. Nie udaje się. Myślę o drastycznych i chirurgicznych metodach". I pyta nas "Co myślicie o liposukcji?".
Nie wiedziałam właściwie co odpowiedzieć. Może dlatego, że nigdy się nad tym nie zastanawiałam? Może dlatego, że tak na dobrą sprawę do końca nie wiem czym jest owy zabieg, oraz kiedy i po co go stosować. Wiadomo, ogólniki się zna, ale jak to jest naprawdę?
Inne dziewczyny próbowały jej to wyperswadować, twierdząc, że zabieg nie jest dla niej. Ona twierdziła, że tego chce. A ja się zastanawiałam, dlaczego ten termin jest dla mnie wręcz kosmiczną niewiadomą? I tak postanowiłam zbadać o co właściwie tyle krzyku.

Przeglądnęłam więc internet, poszukałam informacji i rozjaśniło mi się w głowie. Dużo pomógł mi artykuł na temat odsysania tłuszczu (ze strony tourmedica). "Liposukcja (ang. liposcution) to zabieg chirurgiczny wykorzystujący technikę ssania w celu usunięcia tłuszczu z określonych obszarów ludzkiego ciała, takich jak brzuch, biodra, uda, pośladki, ramiona czy szyja. Liposukcja nie jest metodą na utratę zbędnych kilogramów (...) Natomiast zabieg liposukcji to sposób na modelowanie sylwetki. Jeżeli masz stabilną masę ciała, ale dokucza CI nadmiar tkanki tłuszczowej w pewnych regionach ciała możesz być dobrym kandydatem do zabiegu liposukcji." Po dalsze informacje i rodzaje zabiegów (serio, tego jest aż tyle?!) odsyłam do wspomnianego artykułu. A ja się zastanawiam, co popycha ludzi do takich zabiegów?

Moje ciało nie jest idealne. Od dłuższego czasu walczę, żeby chociaż trochę przypominało figurę sprzed lat. Powoli się udaje. Ma na to wpływ wiele czynników, ale największym jest moje zaniedbanie. Więc to ja chcę się doprowadzić do stanu używalności. Nie powiem, że nigdy nie przeszło mi przez myśl, żeby odessać tłuszcz. Ale ta myśl szybko ulatywała. Po pierwsze - to pójście na łatwiznę. Po drugie - czytałam, że można zniekształcić sylwetkę (chociaż to było dawno, i teraz pewnie wiele się zmieniło). I zawsze przypominała mi się opowieść Orsona Scotta Carda ze zbioru "Mozaika" (4 opowieść "Farma dla grubasów").

Wracając jednak do artykułu i rodzai zabiegów, przeszło mi przez myśl, że faktycznie nie jest to dobre rozwiązanie dla osób otyłych. Nie jako metoda na pozbycie się zbędnego tłuszczu tylko dla kaprysu. Czym innym są zabiegi wskazane przez lekarza, a czym innym poprawa własnego ciała. Coś jak korekcja nosa. Może i głupie porównanie, ale tak mi się skojarzyło. "Nie podoba mi się nos, poprawię go!" > "Nie podoba mi się mój tłuszcz, usunę go!" Wiem, ze medycyna estetyczna rozwija się prężnie, i jeśli ktoś się źle z czymś czuje, to wszystko jest dla ludzi. Jako pomoc w walce (bo przecież w walce wszystkie chwyty dozwolone). Tylko wydaje mi się, że kompleksy rodzą się w głowie i póki tego nie zwalczymy, żaden zabieg nam nie pomoże. Chociaż nie powiem, jak mi się uda zwalczyć to, co mi przeszkadza, może i zdecydowałabym się na jakiś zabieg wspomagający? Kto wie? Co prawda nie stać mnie, ale pomarzyć dobra rzecz ;) Ale wspomagający i lekko poprawiający kondycję ciała, a nie zastępujący dietę i ćwiczenia. Bo po długiej walce, zabieg wspomagający odzyskanie jędrności i zwalczenie kapryśnych i upartych resztek tłuszczu nie jest głupim pomysłem. Ale na początku drogi?
Teraz przynajmniej wiem, co bym odpowiedziała na zadane przez koleżankę pytanie. Może kiedyś to pytanie padnie ponownie?

Co o tym myślicie? Zastanawiałyście się kiedyś nad liposukcją? Nad tym czym jest, co może dać? Zdecydowałybyście się?

czwartek, 26 lutego 2015

Porządki w kosmetykach vol.1

Jestem strasznym chomikiem. Chociaż do tej pory nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo chomikuję niepotrzebne rzeczy (chociaż nie, przy przeprowadzce też sobie to uświadomiłam)
Jako, że od czasu do czasu w mojej głowie pojawia się myśl "trza by zrobić porządek w kosmetykach" mam też słomiany zapał. I posprzątam tylko trochę, resztę upychając po kątach.
Ale nie tym razem. Tym razem postanowiłam wyrzucić wszystkie stare opakowania, częsciowo pełne, z resztkami a także te puste, bo stoją i zagracają miejsce. No i "przecież coś tam jeszcze mam".
Cóż, to dopiero początek, ale niestety... wygląda to mniej więcej tak:
Przeraził mnie ogrom kosmetyków do włosów, jakie posiadałam w swojej kolekcji. Co gorsze, nic konkretnego nie mogę o nich powiedzieć.
Jak widać, bardzo dużo używałam kosmetyków Garniera i Welli. Garnier jak to Garnier, wracam od czasu do czasu, szczególnie do odżywek. Najmniej zadowolona byłam z szamponu Baikal Herbals. Szampon z YR nie zrobił na mnie specjalnego wrażenia. A reszta? Też nie zapisała się u mnie jako jakikolwiek większy hit.

Cóż, jak wspomniałam, ogrom tych rzeczy to produkty do włosów. Reszta prezentuje się lepiej.
Tutaj znajdziemy moich ulubieńców - żel pod prysznic z Dove oraz Garniera deo-roll. Znajdziemy też puste opakowania (czyżby te do projektu denko?), porzucone żele do twarzy i straszny tonik, który robi masakrę na buzi. Więcej grzechów nie pamiętam...

Pierwsza torba za mną. W łazience trochę lepiej, ale została mi jeszcze szafka z kosmetykami, szuflada i komoda (o boże, aż tyle tego jest?) Teraz będzie więcej pielęgnacji. I chyba trzeba zacząć denkować, a złe produkty wyrzucać, bo po kiego grzyba to wszystko trzymać?
Trzymajcie kciuki za porządki!

wtorek, 23 grudnia 2014

Merry X-mas!




W ten piękny czas, życzę Wam dziewczyny świąt pełnych rodzinnej atmosfery, ciepła, miłości, uśmiechu zabawy. Aby Wasze życzenia się spełniły i aby każdy kolejny dzień dawał Wam siłę.
Życzę Wam, abyście budowały same cudowne wspomnienia, nie zaznaczy grama krzywdy czy cierpienia.

I życzę Wam też: smacznego jajka, 
mokrego dyngusa, 
dużo seksu pod choinką, 
czterolistnej koniczynki, 
słodkiego, miłego życia
wygranej w totka
wspaniałych współprac
królewicza na białym koniu
owocnych recenzji
zawsze smacznej kawy
słońca, które daje światło
I wszystkiego, wszystkiego co najlepsze!

Wesołych Świąt Dziewczęta :*


niedziela, 14 września 2014

Niekosmetyczne must have na jesień.

Hej hej w ten jesienny, wrześniowy dzień. Usiadłam sobie dzisiaj i tak zrobiłam listę, co bym chciała sobie kupić na jesień. Wiem, że pewnych rzeczy się nie uda (niestety), ale inne poczekają na wrześniową wypłatę. Jeśli jesteście ciekawe co jest moim takim niekosmetycznym must have na jesień, to zapraszam do czytania :)

Przede wszystkim muszę sobie kupić wagę (5), chciałabym taką z pomiarem wody i tłuszczu. Jednak bez wagi, moja kontrola sylwetki jest.. niekonsekwentna. Muszę także kupić sobie torebkę (1) albo dwie ;) chociaż nie będę szaleć. Przede wszystkim taką przez ramię, bo jest dla mnie najwygodniejsza, niekoniecznie taką jak na zdjęciu, chociaż jest ładna. Musi być dość pojemna i wygodna. Moja się już rozpada ze starości ;) Do torebki najlepiej kupić nowy szal/apaszkę (6) - mam kilka, ale tego nigdy dość. Akurat u mnie w sklepie jest promocja i świetne kominy można dorwać już od 7,90zł :) Chyba się skuszę. W związku z awansem muszę sobie kupić więcej czarnych spodni (2), myślałam o uniwersalnych rurkach, bądź czymś prostym. Mam eleganckie, ale się źle w nich czuję, a w sukienkach nie chcę chodzić na dłuższą metę, nie te nogi ;) Na dłuższe jesienne wieczory potrzebuję grubego, wełnianego swetra oraz kardigana (3). Nie mam jeszcze wizji, jaki ma być konkretny. Ten co mam nie spełnia swojej funkcji. Chodzi za mną od dawna też bluzka-nietoperz (7), więc podejrzewam, że i ją zakupię w najbliższym czasie. Co prawda wzoru konkretnego jeszcze nie mam, ale to się da nadrobić. Marzę także, aby dorwać w swoje łapki chociaż odlewkę DKNY Night (4), niestety, w tej chwili jest to chyba niemożliwe. Może kiedyś jeszcze się uda.
Poza tym, planuję kupić nowe buty, jednak nie wiem co konkretnie chcę. Czy kupić sobie balerinki (na jesień?) czy od razu botki (niby mam, ale butów nigdy dość)? Może też pomyślę nad kozakami na zimę. Poza tym myślę nad książką, ale nie wpadł mi w oko żaden konkretny tytuł, którego chcę teraz-zaraz-już. I wypadałoby w końcu wypróbować woski YK, nie miałam jeszcze okazji, a na jesień byłyby jak znalazł. Teraz tak przychodzą mi do głowy jeszcze inne rzeczy, które bym chciała. Trzeba zrobić jesienną chciejlistę.

A wy już macie takie swoje must have na jesień?
I chcę przypomnieć i zachęcić do wzięcia udziału w rozdaniu z dermenalash. Maskara i odżywka czekają na nową właścicielkę :)

Buziaki, 
Mirielka

Linki:
http://first-polska.com.pl/produkty/pokaz/378/waga_azienkowa
http://art-madam.pl/na-ramie/filc-torebka-filcowa-listonoszka-kotem,40728,307
http://www.ceneo.pl/19615585
http://www.zeberka.pl/art/znalezione-na-allegro-19772
http://jakiprezent.pl/blog/post/szalenie-w-modzie/
http://www.bizeo.pl/firmy/kalgar-pl/galeria/13602,bluzka-nietoperz/

niedziela, 24 sierpnia 2014

Recenzować czy nie recenzować?

google.com
Czasami jako bloger staję przed pewnym dylematem - recenzować czy nie?
W domu mam wiele kosmetyków, które czekają na swoją kolej, ale nie jestem do końca przekonana czy warto o nich coś napisać i czy powinnam coś o niech napisać. Może inaczej - sama szukam pewnych informacji na temat danych kosmetyków, ale czy warto napisać o czymś tysięczny raz "no to jest dobre"?

Dlatego chciałabym Was dzisiaj zapytać, jak i co wybieracie do recenzji? Wiadomo, produkty z serii nowe, ze współprac, czy kolorówka, to rzeczy, które warto pokazać. Ale jak to jest w pielęgnacją? Czy wszystko, absolutnie wszystko recenzujecie? Czasami mam wrażenie, że sięgnięcie po pewne kosmetyki do recenzji to taka zapchajdziura na blogu.

Mam cały wór kosmetyków z projektu denko. Projektu, który chyba już zarzuciłam, a opakowania nie są wyrzucone, bo czekają na okazję do recenzji. Mam zeszyt, w którym opisałam swoje odczucia na temat tych kosmetyków. I w większości to kosmetyki nijakie, dobre, nie szkodzą, ale na dłuższa metę, nie wrócę do nich. Rozumiem pisanie o bublach czy wpadkach kosmetycznych, ale właśnie... Jak wybieracie to, co chcecie i co powinno się recenzować?

Stoję przed tym dylematem. Recenzować czy nie? Nie wszystko mnie zachwyciło. Recenzować kolejny żel pod prysznic, który się dobrze pieni? Dawać mu osobną notkę czy zbiorczo opisać? Czy to ma sens? Czy to Was, jako czytelników, nie zanudza?
Co o tym myślicie i jak do tego podchodzicie? A może nie macie takich rozważań? Czasami mam wrażenie, że ten blog idzie nie w tę stronę, co bym chciała...
Czy uważacie, że każda recenzja jest potrzebna, mimo iż produkt jest już dobrze znany?

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Otwarcie Tk Maxx w Magnolii, we Wrocławiu

Już 21 sierpnia 2014 roku, o godzinie dziewiątej zero zero (9:00) w CH Magnolia zostanie otworzony kolejny sklep TK Maxx we Wrocławiu. Pozostałe znajdują się w Renomie i Młynie.
Ale wracając do otwarcia, firma przygotowała pewne atrakcje:
"Na otwarcie przygotowaliśmy wiele atrakcji, aby nie tylko zaoferować fantastyczne, okazyjne zakupy, ale również dużo zabawy! Nasz słynny konkurs „Czerwony Wieszak”, przeistoczy się we wrocławską wersję zabawy – konkurs „Czerwony Krasnal”.
Klienci będą mieli szansę na znalezienie 29 koszulek z krasnalem – 25 srebrnych, 3 żółte i jedną czerwoną. Każdy kolor odpowiada pewnej wartości Karty Upominkowej do zrealizowania w TK Maxx. To odpowiednio: 100, 500 oraz aż 700 złotych! (...) Ponadto, zapraszamy osoby, chcące skorzystać z profesjonalnej porady stylistki i makijażystki – ekspertki od stylowego wyglądu będą na Was czekać właśnie w dniu otwarcia! " (źródło)
Zapowiada się interesująco. Kusi mnie, aby się pojawić i pooglądać, ale raz, że to nie moje tereny, dwa, że aż tak nie jestem ciekawa, by pchać się w dziki tłum. Zdziwiła mnie tylko informacja, bo ostatnio byłam w Magnolii i nie widziałam żadnego info. A może po prostu mam złe oczy i przeszłam obojętnie? :)

W każdym razie, może któraś z Was się wybiera? :)

Lubicie ten sklep? Pozdrawiam!


Wiecie co jest najśmieszniejsze? Mimo, iż mieszkam tu już prawie rok i że o tym sklepie słyszałam dość dużo, nigdy nie miałam okazji aby w nim pobuszować. Trzeba się wybrać. Ale do Renomy mam zdecydowanie bliżej ;)

wtorek, 1 lipca 2014

Ambasadorka Le Petit Marseillais!


Miło jest otworzyć pocztę i dostać taką wiadomość na koniec dnia (bądź początek). Cieszę się, bo ostatnio te żele mnie strasznie kusiły. A teraz będę mogła się trochę porozpieszczać (jak to brzmi...) pod prysznicem. To czekamy na paczuszkę. Mam nadzieję, że ta do mnie dojdzie bez żadnego problemu. ;)

<kryptoreklama> Jakbyście chciały też próbować swoich sił i zostać ambasadorkami innych ciekawych marek to zapraszam na rekomenduj.to </kryptoreklama>

Swoją drogą, mam długą listę produktów do wrzucenia na bloga, więc proszę baty i baciki na mnie.
W przygotowaniu post o:
* nowej współpracy
* Aussie (zbiorczy)
* denko półroczne
* szampon z YR
* dermena Lash! na śmierć o tym zapomniałam! < to chyba pójdzie w pierwszej kolejności.
* maskara z YR
* cudo na cycki ;)
* serum nawilżające z Lirene

Uciekam czytać książkę. Czerwiec wypadł mi paskudnie pod względem czytania, więc pora nadrobić. :)
Dobrej nocy (lub dzień dobry!)
Mirielka