Mam jakoś tak ostatnio obniżoną inteligencję i ciągle popełniam błędy. Jeden poważny i nie wiem czy sobie z nim poradzę, chociaż żałuję z całego serca. No cóż manipulacja i pragnienia to zły doradca w czymkolwiek.. Ale, ale ja nie o tym. Ostatnio czytam sobie różne fajne rzeczy. I stosuję dwa peelingi - kawowy i cukrowy. Po obu mam świetną, odżywioną i gładką skórę, ten cukrowy nawet jest lepszy. I czytam tak sobie i czytam o zastosowaniu OCM.. A skoro zrobiłam i była kąpiel.. to.. czemu nie połączy peelingów? Oj głupia ja - tak zmieszałam kawę z cukrem z oliwką i olejem rycynowym. No przecież z dwóch peelingów powinien wyjść jeden zajedwabisty, czyż nie? O głupia naiwności. Jak w cukrowym peelingu olejek i oliwa zadziałały fajnie, tak kawy się z tym nie miesza. Nie, nie, nie. Koniec. Po pierwsze: to się nawet nie peelinguje. Po drugie nie odżywia. Po trzecie zmyć to cholerstwo w wannie jest bardzo ciężko. I jak zawsze po peelingach wychodzę świeża, pachnąca, czyściutka i gładziutka. Tak tutaj ledwo wyszorowałam kawusię z zakamarków, nie mówiąc o zmyciu tłustego filmu z ciała. Tak, było koszmarnie, było tłusto, nie było odżywienia i świetnego peelingu. I nawet zapachu żadnego nie było. Tylko smrodek, którego do tej pory pozbyć się nie mogę. No cóż, człowiek uczy się na błędach. A ja muszę nauczy się myśleć ZANIM zacznę działać.
Zrobiłyście podobnie głupią rzecz?
poniedziałek, 30 lipca 2012
piątek, 27 lipca 2012
Garnier Naturalna Pielęgnacja [Ultra Doux], Odżywka do włosów farbowanych `Żurawina i olejek arganowy`
Jakiś czas temu (miesiąc), pisałam o zakupie nowej odżywki do włosów (tutaj). Dzisiaj ją wykończyłam. Używałam jej zarówno na starym kolorze włosów, jak i na nowym (niedawno farbowałam). Nie wiem co o niej sądzić na tą chwilę, gdyż sama w sobie zła nie jest, rewelacyjna też nie. Ale używałam tylko jej, a nie szamponu z tej serii. Myślę, że kupię ją ponownie, bo najgorsza nie jest. Ale do rzeczy...
Garnier Naturalna Pielęgnacja [Ultra Doux], Odżywka do włosów farbowanych `Żurawina i olejek arganowy`:
czwartek, 19 lipca 2012
W poszukiwaniu idealnego kremu do rąk
Wiele osób ma "bzika" na punkcie pewnych kosmetyków. Niektóre kolekcjonują tony lakierów, inne cienie, jeszcze inne żele pod prysznic lub balsamy do ciała. Ja lubię kupować kremy do rąk. Poszukuję takiego.. idealnego. I to poszukuję od dawien dawna. Wypróbowałam wiele, niektóre szybko skończyłam, inne oddałam. Dopiero od niedawna zaczęłam bardziej zwracać uwagę na składniki i to co mi odpowiada. Moja "kolekcja" nie przedstawia się aktualnie zbyt imponująco, ale coś tam mam. Kiedyś było tego więcej, no cóż, staram się najpierw wykończyć jeden krem a dopiero później brać się za następny... A jak to wygląda? Ano tak:
poniedziałek, 16 lipca 2012
Finlandia: Wspomnień czar
Pierwszy raz do Finlandii poleciałam w grudniu. Dwa dni, a właściwie 3 dni podróży, bo wybrałam super tanią opcję WizzAir z Gdańska do Turku. Wylot miałam co prawda w piątek, ale w czwartek rano już wyruszyłam, bo nocnymi w Polsce się bałam. Na miejsce dotarłam w sobotę o 3 nad ranem. Nie obyło się bez małych wpadek (w moim wykonaniu), ale pierwsze wrażenie? Bezcenne. Wtedy była tam taka świetna zima, aczkolwiek słońce, a właściwie jasno było bardzo, bardzo rzadko i krótko. Między 10 a 14 można było spokojnie wyjść na spacer i porobić zdjęcia. Byłam w małym miasteczko niedaleko koła podbiegunowego. Z lotniska na dworzec kolejowy zostałam podrzucona przez miłych Polaków. Stamtąd pociąg do Tampere, a z Tampere już do miejsca docelowego. I muszę Wam powiedzieć, że zakochałam się w ich pociągach - czyste, zadbane, luksus większy niż u nas w pierwszej klasie. Szybkie, ciche. Przestronne. Każdy miał swoje miejsce wykupione, jechałam nocnym - co chwile chodziła straż, pilnowali bezpieczeństwa i porządku. Nie bałam się. Pomimo, że jechałam sama w obcym kraju, nie bałam się. Natomiast - mają trochę bardziej zautomatyzowane pociągi. Wtedy nie wiedziałam, że żeby otworzyć drzwi, trzeba nacisnąć dodatkowe zabezpieczenie.
Kilka minut na wysiadkę, pociąg długi (ok. 30 wagonów), następna stacja Oulu (150km dalej), a ja nie mogę otworzyć drzwi. Wpadłam w panikę. Straszną panikę. Ale wszystko dobrze się skończyło. Spędziłam trzy cudowne tygodnie z moim mężem, w takim fajnym, przestronnym domku, próbując wszystkiego co się dało (ach, karelki, moja miłość!)
Powiem Wam, ze spodobał mi się bardzo ten kraj, ludzie, krajobraz... Zimą wszystko ciemne, pochmurne, zimno.. Ale latem? Latem.. mam zdjęcia słoneczne, może w następnym poście chcecie zobaczyć więcej wspomnień? Więcej Finlandii? Wtedy, zimą, kupiłam nowy aparat i uwierzcie mi, nie umiałam kompletnie się nim posługiwać. Ale ten wyjazd letni.. daj mi dużo, dużo więcej...
Kilka minut na wysiadkę, pociąg długi (ok. 30 wagonów), następna stacja Oulu (150km dalej), a ja nie mogę otworzyć drzwi. Wpadłam w panikę. Straszną panikę. Ale wszystko dobrze się skończyło. Spędziłam trzy cudowne tygodnie z moim mężem, w takim fajnym, przestronnym domku, próbując wszystkiego co się dało (ach, karelki, moja miłość!)
![]() |
| Na dole sklepy, na górze mieszkania |
![]() |
| Z tarasu, widok na padający śnieg |
![]() |
| Brrr.. zimno... |
![]() |
| Uwielbiam te ich domki! |
![]() |
| Lotnisko w Turku |
niedziela, 15 lipca 2012
MIYO, mini drops #68 EGOIST
Pochmurny dzień dzisiaj jest, zastanawiałam się, czym by go ożywić. A że od dłuższego czasu chodziły za mną żółte pazurki to.. niewiele myśląc wyłowiłam z koszyczka żółtka i się maznęłam. Jaki efekt z tego wyszedł? Ano taki:
Subskrybuj:
Posty (Atom)









