czwartek, 23 maja 2013

Masaż bańkami chińskimi

Od jakiegoś czasu, ciągle słychać o masażu bańkami chińskimi. Masaż to, masaż tamto. Właściwie z czym się to je? Ostatniej soboty miałam właśnie o tym masażu na zajęciach z anatomii i dermatologii. Przekonałam się łopatologicznie co i jak, dorwałam bańki, wypróbowałam na sobie i na Magdzie, więc pędzę się podzielić wiedzą ;)


Te niebieskie cudeńka, to właśnie bańki chińskie. Zestawy można kupić w aptekach i sklepach zielarskich za ok. 25-30 zł. Na allegro owszem, można zakupić za 15-20 zł (nawet po 10zł) ale JEDNĄ sztukę. Jak ktoś chce się bawić, albo poszukuje dokupić, to ok, ale zaczynać z jedną to nie interes.

Tradycyjne chińskie bańki akupunkturowe początkowo był stosowane do leczenia wielu poważnych chorób i dolegliwości jak np: astma, nadciśnienie tętnicze, dolegliwości żołądkowe, impotencja, prostata, bóle mięśni i inne. Przy infekcjach, przeziębieniach zalecany był masaż. Ale Chińczycy nie byliby sobą, gdyby nie wykorzystywali baniek do innych celów ;) Bo bańki trafiły też do salonów kosmetycznych i z powodzeniem tam królują. Bo nie tylko odprężają i rozbijają napięcie, ale są skuteczne w walce z cellulitem. Masaż bańką chińską uelastycznia i wygładza skórę, rozbija tkankę tłuszczową, zwiększa ukrwienie tkanek, dzięki czemu ułatwia penetrację preparatów wyszczuplających w głąb skóry stosowanych po zabiegu, a także efekt ćwiczeń! (najlepiej po takim masażu iść biegać, pojeździć na rowerze czy na siłownię. Efektem jest wyraźna poprawa jakości skóry, znacznie zmniejszony, a w niektórych przypadkach zlikwidowany cellulit oraz zmniejszony obwód części ciała, które były poddane masażowi.

Jak to działa?

Masaż bańkami chińskimi pobudza krążenie krwi oraz płynów ustrojowych, a ponadto pomaga wyzbyć się niepotrzebnych produktów przemiany materii i toksyn. Zasada baniek jest taka, że polega na wywołaniu efektu wsysania, wskutek czego, skóra pod bańką jest wciągana do środka. Masaż jest bolesny (oczywiście w niektórych częściach ciała), naprawdę. Techniki masażu są różne i można masować różne części ciała. Zazwyczaj to uda, pośladki, brzuch, plecy ramiona. W innych krajach stosuje się też masaż na twarz (najmniejszą bańką - 4), chociaż w Polsce nie słyszałam, by ktoś go wykonywał. Zasada taka, że im mniejsza bańka, tym bardziej boli. Największą stosuje się niezwykle rzadko i to na największych powierzchniach (plecy) oraz przy "dużych" osobach. Ja do masażu spokojnie używam bańki numer 3.
Uwaga: samemu masaż można wykonać, ale nie jest aż tak efektowny. Dlaczego? Bo człowiek sam sobie nie zrobi dobrze (jakkolwiek to nie brzmi) - ciało powinno być rozluźnione, a jak sami siebie masujemy, to spinamy się i nie docieramy do wszystkich miejsc. Oczywiście można, ale na efekty należy dłużej poczekać. Koszt masażu w salonu zaczyna się od 40zł za partię ciała (Magda: Boże i ludzie jeszcze za ten ból płacą?")

Jak to wygląda w praktyce?
Ważnym jest, by masowane ciała był uprzednio ogolone/wydepilowane. I to trochę więcej niż kilka minut przed. Bańka wsysając powietrze jest przez masażystę "ciągnięta" przez naoliwione i wymasowane ciało, włoski także, więc naturalnym będzie, że zostaną wyrwane. A to do przyjemnych nie należy.
Na początku, jak wspomniałam należy naoliwić i wymasować ciało (od dołu do góry, w kierunku węzłów chłonnych - ZAWSZE!). Masaż taki powoduje, że ciało jest rozluźnione, ewentualna opuchlizna znika (wydostaje się przez węzły), następnie zasysamy bańkę: przy łydkach masujemy tylko boki, przy udach zasysamy zewnętrzną stronę i masujemy dół-góra, na boki, okrężnie lub też poprzez wibrację. Bańki mogą się odsysać, wtedy przykładamy je w to samo miejsce, chociaż najlepiej nie zasysać ich po wewnętrznej stronie ud, bo bolą. Brzuch masujemy albo od pępka w dół w kierunku węzłów chłonnych, albo od pępka w górę (tak w okolice przepony) też w kierunku węzłów chłonnych. Ramiona tylko dolną część i lekko boki.
Plecy można różnie, najlepiej omijać kręgosłup i też w kierunku węzłów chłonnych. Tam zazwyczaj stosuje się masaż rozluźniający, więc i inne techniki.

Czego musimy się spodziewać? 
Masowane miejsca szybko robią się czerwone. Należy uważać, aby nie narobić sobie lub innym szkód. Mocne zasysanie zostawia ślady, masować należy tak ok. 10 minut jedno miejsce (znaczy np. udo). Jeżeli zauważymy krwiaki, natychmiast zaprzestajemy masażu. Ważne: Po masażu na następny dzień (lub nawet po kilku godzinach) możemy mieć siniaki. One szybko znikną. Wyglądają paskudnie, ale póki nie bolą, to jest dobrze. Następną sesję możemy urządzić dopiero, kiedy siniaki znikną. Potem jest już lepiej - co dwa-trzy dni.

Efekty!
Niektóre możemy zauważyć od razu - miękka, gładka skóra, bardziej napięta, zmniejszony odwód (limfa skutecznie usuwa obrzęki), po jakimś czasie zmniejszenie lub nawet likwidacja cellulitu. Magda (którą masuję) zgodziła się na zrobienie zdjęć, więc po jakimś czasie pokażę Wam efekty na jej udach i pośladkach.
A teraz to, co znalazłam:
źródło
źródło
Sama po sobie zauważyłam, że uda i pośladki zrobiły się fajniejsze, gładsze i jędrniejsze. Magda narzeka tylko na siniaki (jak po próbie gwałtu) ale: "dla takich efektów jestem skłonna się posiniaczyć"
Wiadomo, im większy cellulit tym lepiej widać efekty. Będę Was informować na bieżąco z postępów.

Co myślicie o tym masażu? Stosowałyście, macie zamiar stosować?
Pozdrawiam, 
Mirielka

15 komentarzy:

  1. Czasami stosuję, jednak z rozsądkiem, bo dla mojej naczynkowej cery taki masaż nie jest niestety wskazany.

    Ale faktycznie po każdym masażu skóra jest gładsza, delikatniejsza.

    OdpowiedzUsuń
  2. Te zdjęcia przekonały mnie w 100%

    OdpowiedzUsuń
  3. wow... nie słyszałam o tych bańkach, ale jak patrze na te zdjęcia to mam ochotę z miejsca kupić je!
    W najbliższych dniach pochodzę i popytam o nie.
    Pozdrawiam bardzo, bardzo ciepło... I mam nadzieje, że u Ciebie wszystko dobrze....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pochodz i popytaj - apteki i zielarskie sklepy. Zresztą wiesz, jak wyglądają ;)

      Usuń
  4. Nie mam na szczęście cellulitu, więc nie kusi mnie, ale kolezanka używała i niestety popękały jej naczynka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A robiła sobie sama? Bo to tak jest, jak się za mocno przyssie ;)

      Usuń
  5. efekt wygląda super, ale ile to pracy i systematyczności kosztuje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I samozaparcia, bo ból czasami jest niesamowity ;)

      Usuń
  6. Jak boli to ja nie dam rady :)

    OdpowiedzUsuń
  7. słyszałam wiele dobrego o tych bańkach :) problemów z cellulitem nie mam, ale nie chcę także mieć, więc planuję je zakupić (profilaktycznie ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tam lubie jak masaz nawet boli:) za dziecka mialam robione banki i uwielbialam ich sciaganie a potem masowanie ich i jak sie obracalo na plecy to takie mega cudowne uczucie odprezenia.Ciekawe czy ten bol jest taki nie do zniesienia? Chyba sobie kupie te banki ale samemu co to za przyjemnosc sie masowac;/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, te dobre i te złe.
Proszę, bierz odpowiedzialność za własne słowa - chcesz obrażać - podpisz się.
Anonimowe komentarze obraźliwe, reklamowe oraz spam będą usuwane.